Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cryptic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cryptic. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 grudnia 2007

Pyta Pani o moje wyznanie. Jeśli oczekuje Pani w opdowiedzi nazwy, bedę musiał Panią zawieść. Gdybym Pani powiediedział że jestem neopoganinem, natychmiast wywołałbym skojarzenia z ludźmi biegającymi nago wśród leśnych ognisk, podczas gdy ja nic takiego nie robie.

W swej istocie religia jest sposobem patzrenia na świat. Moja religia jest właśnie patrzeniem, próbą patrzenia, na świat jako taki, w kontraście do większości monoteistycznych religii skazujących ludzi na patzrenia na świat przez pryzmat Boga.
I nauczał on wiary w tysiąc bogów. I nauczał on że wiara w tysiąc bogów jest kłamstwem, ale mniejszym niż wiara w jednego Boga, do której prowadzi jej negacja.

niedziela, 16 września 2007

Krok

Bezsenność.

Po walce z jawą poddaje się jej. Wstaje i mam ochotę coś napisać. Oczywiście w tym stanie nie mam co. Bo w dużym projekcie trzeba 'być'. a na mały trza mieć pomysł. Ach! Cokolwiek. Zmiana w dobrym kierunku.

Parę moich lepszych kawałków powstało właśnie w nocnych zrywach.

Moonwalking.

Jakież to okropnie nie wiedzieć czym się jest, nie móc przypisać jednej etykiety.

Hmm. Na mojej wizytówce jest napisane programista.

Czasem zazdroszcze Hani że np. potrafi malować, Oli śpiewu w chórze itp. Ale jednak nie mogę być wszystkim tym czym być mogę. Zbyt kuszące rozcieńczyć się w tym czym się jest, by nie być tym kim się jest. Rozpłynąć się w stawaniu się sobą. Może to jest człowiek nikt? Chyba raczej WW biegnący po grani.

Po grani, po grani tu mi drogi nie zastąpią pokonani, tylko łapią w pół za nogi, krzyczą nie idź, krzyczą stań, ci co w pół stanęli drogi i zębami, pazurami, kruszą grań.


Ostatnio zrozumiałem co znaczy biec bo grani. Po grani można tylko biec, bo jak się stanie i zacznie zastanawiać gdzie się jest, to się straci równowagę i spadnie. Grań służy do tego żeby z jednego miejsca dojść w inne.

Widzę drugi brzeg.

Pewienem tego a nic się nie mylę że bądź za długą bądź za krótką chwilę, będziesz jednak u brzegu, gdzie dalej nie masz biegu, gdzie odpoczynek i sen nieprzespany tako panom jako i chudym zgotowany. A wieczne może ile znakomitych, tyle pod wodą żywi skał zakrytych


Oczywiście nie chodzi tu o ten brzeg i o tą podróż, chodź i tej podróży znam koniec.

Wracając. Czemuż jedności jaźni nie towarzyszy jedność określenia, ba choćby jedność samookreślenia. Sekret jedności przeciwieństw. Jaźń jest jedna na swoim poziomie, ale na poziomie swojego pozania siebie się rozpada. Zapewne gdyby poznała siebie w swej jedności, rozpadła by się na kawałki (kompletne samopoznanie musi druzgotać. Cieszmy się ze ślepoty... Ślepiec nie widzi ciemności)

Jakaż piękna kosmogonia wyrosłaby z tego zdania! Bóg-jaźń poznaje siebie i rozpada się na tysiąc kawałków-ludzi, którzy nie wiedzą kim są. Pewnego dnia poznają siebie, stana się sobą i cykl się powtórzy.

Tańczyć na skrzydłach
Innego wiatru


Co do jaźni. Chyba niedawno zrozumiałem Fichtego. Naczelną zasadą wszelkiego poznania jest

Ja = Ja


Rozwinięte jako:

Ja bezwzględnie i koniecznie ustanawia swój własny byt, bowiem ustanawia go i ustanawia go koniecznie


Tym co wiąże cały świat jest (moja) jaźń, bez niej może owszem byłoby coś, ale to coś nie byłoby po nic. Byłaby wielość, brakłoby jedności.

Skoro jaźń istnieje to musi istnieć koniecznie.

Pytanie dlaczego istnieje coś niż nic jest bezsensowne. Samo pytanie ustanawia owo coś bowiem nie ma sytuacji w której istnieje pytanie dlaczego jest raczej nic niż coś.

42


Czterdzieści dwa. Wieczna odpowiedź na pytanie ile jest sześć razy dziewieć.

Ech nie złapałem kiedyś tego dowcipu, założyłem że jeśli to ma być śmieszne ma się zgadzać. Załorzeniowa postać rzeczywistości...

Idąc za złymi wskazówkami
Można dotrzeć w ciekawe miejsce


Najciekawszy aksjomat: Dla każdego A poradzisz sobie z A.

Nie mówię że doprowadził mnie w dobre miejsce, nie mówię że doprowadził mnie tam gdzie chciałem, nie mówię że każdy kawałek drogi był fajny...

Mówię że prowadził mnie ciekawą drogą.

Tak na marginesie: szukałem dobrego obrazu emocji tu i teraz:



(Jak zwykle xkcd).

Obraz jest do zapamiętania dla mnie. Metafora też.

I jeszcze jedno: http://docs.google.com/Doc?id=dcwr2qmr_292cnwxbd

Jednak coś wyszło z nocnego pisania. Hope its fun to read.

niedziela, 2 września 2007

-- Czym jest droga?
-- Idż?
-- Co to jest droga, gdzie jest droga?
-- Kroczę nią.

wtorek, 14 sierpnia 2007

Świadomość

W komputerze to jest tak że jest CPU, który może robić cokolwiek i wyspecjalizowane jednostki obliczeniowe, które robią jedną rzecz ale są n krotnie szybsze. Procesor w jednym takcie potrafi np. dodać dwie liczby (czy pomnożyć) koprocesor matematyczny, w tym samym czasie np. jest w stanie wyliczyć e^1.234 (co jest równoważne kilkudziesięciu mnożeniom i dodawaniom). Karta graficzna w tym samym czasie zrobi takie cuda...

Świadomość jest taka prymitywna. Wszystkie skomplikowane czynności wykonują się poza nią. Widzę to po swojej jeździe na skuterze, skuter na wirażu sam skręca, na światłach sam hamuje.Tak samo jest z matematyką... To mózg sobie wyhodował koprocesor do obliczeń symbolicznych i to w nim człowiek różniczkuje. Albo takie pisanie na klawiaturze, wszelkie próby świadomego trafiania w klawisze kończą się pisaniem paru słów na minutę, szybciej zaczyna się dopiero kiedy świadomie wybiera się słowa, zdania a litery pojawiają się same na monitorze.

(A jak to jest z programowaniem? Ono chyba też jest automatem.
--- Co robisz?
--- Piszę parsowanie drzewa.
[gdyby ktoś spytał co dokładnie robiłem musiałbym pomyśleć że np. parsuje element MAPINVOKE, ja parsowałem drzewo.]
)

A kultura? Przecież interakcja kulturowa też musi być poza możliwoścami świadomości... Od razu widać cudzoziemca po tym jak zastanawia się nad tym co powinno być automatem. Przecież taka bzdurna płytka rozmowa jest zbyt szybka żeby sie zastanowić nad jej treścią.

Inaczej się zabija czas gadając z Filozofami, inaczej z Fizykami, a zupełnie inaczej z ciężkim geekiem (z tzw. Moherem też inaczej). Trzeba znaleźć język.

Tylko teraz ile jest człowieka w człowieku? Monolit umysłu został rozbity na podzespoły, które nie dość że są od siebie oddzielne, to jeszcze zagarniają części śniada które niegdyś były należne świadomości.

Nieświadomość nie oznacza zatem stłamszonego popędu, ale istotę potęgi umysłu.

poniedziałek, 11 czerwca 2007

Summerhill

Why does my small son tell so many lies?

Possibly in imitation of his parents.

niedziela, 27 maja 2007

ja:
Teologiczny dowód na istnienie boga.

spelchecker:
'teologiczny' nie znane, czy miałeś na myśli 'topoligiczny'


Tak. Wolę dowód Topologiczny.

EDIT: Filozofowie nie złapali dowcipu :(

wtorek, 22 maja 2007

O żesz mać!

Pisze sobie w pracy:
(...) bowiem tego pojęcie używają ludzie potoczni (...)

I stwierdziłem że ja nie znam ludzi potocznych :( Doh!. Samych unikatów ja znam.

Pokolenia

Było już pokolenie X
Było już pokolenie `Nic'
Miało być pokolenie JPII

Ja jestem z pokolenia C*

*C is for C++
** Go C-people, only we can make the difference

PS.
Lepiej brzmiałoby:
Było już pokolenie X
Było już pokolenie `Nic'
Miało być pokolenie JPII

Ja jestem z pokolenia J2SE

niedziela, 13 maja 2007


Who needs the Internet? We've got Google cache!*

Google is the other half of my brain.

Google is the command line, the start of an OS.


from: GooGOS

* No nie wiem :) Za tym blogiem google cache nie nadąża :P).

piątek, 11 maja 2007

Prawda

Niech prawda będzie dla ludzi,
A nie ludzie dla prawdy

czwartek, 3 maja 2007

Praca roczna

Praca roczna, czyli paranoja przypisów.

Cóż poradzę że liniowy układ nie odpowiada drzewiastej strukturze procesów myślowych.

niedziela, 29 kwietnia 2007

What kind of bulb emits broken light

sobota, 28 kwietnia 2007

O potrzebie UML

Wyjaśnienie:
Idea jest taka żeby napisać klasę która liczy dajmu na to całkę z funkcji f, ale nie wie z jakiej funckji --- metoda wyliczająca w punkcie x jest abstarkcyjna:
virtual inline double getValue(double x)=0;

Teraz dodajemy małe klasy, któe na swój sposób implementują funkcję (może to być przez wskaźnik do funkcji, przez obiekt, przez parser matematyki.

*wrapper_f --- implementuje getValue jako wskaźnik do funkcji

*wrapper_obj --- implementuje getValue poprzez obiekt funkcyjny


random_generator_base --- zwykły generator liczb losowych (też z funkcją virtualną)

range_function_base --- to klasa opisująca obiekt będący funkcją na przedziale skoczonym.

random_generator --- losuje liczby z dziedziny i zbioru wartości funkcji.

von_neumann --- coś losującego liczby losowe metodą eliminacji von neumanna

simple_monte_carlo --- całkuje funkcję metodą monte carlo.

Cztery ostatnie klasy mają swoje wrappery.

O tyle fajnie że klasa (cała) simple_monte_carlo_f wygląda tak i jest już w pełni funkcjonalną klasą mającą kilkanaście metod:

template &lq class DOUBLE&rq
class simple_monte_carlo_f:
public random_generator_base_wrapper_f& lq DOUBLE&rq,
public simple_monte_carlo_base &lq DOUBLE&rq,
public range_function_base_wrapper_f &lq DOUBLE&rq{
simple_monte_carlo_f(DOUBLE _begin, DOUBLE _end, DOUBLE
(*_rand)(),DOUBLE (*_fun)(DOUBLE x)):

random_generator_base_wrapper_f lq DOUBLE&rq(_rand),
range_function_base_wrapper_f lq DOUBLE&rq(_fun)
{
this->set(_begin,_end);
}
};

Na diagramie (uproszczonym, bo wskazującym tylko dziedziczenie) wygląda cały schemat masakrycznie --- tak:

sobota, 14 kwietnia 2007

Życie

obserwujemy procesy bardziej złożone, w których strzałka czasu też istnieje, ale procesy te zachodzą przez pewien okres czasu poza stanem równowagi (...) Komórki roślin i zwierząt rodzą się, żyją i giną, rodzą się, żyją i umierają całe organizmy, powstają trwają i umierają całe gatunki zwierząt, technologie, kultury i cywilizacje


*Z materiałów do Fizyki Statystycznej Stanów Nierównowagowych ze strony Pana prof. Hołysta WF PW.

Gdzież równowaga w życiu. Jakże jej szukać, skoro samo życie jest procesem nierównowagowym.

poniedziałek, 9 kwietnia 2007

Trafiać na strony gdzie w katalogu obok rzeczy urzędowch zą przez pomyłkę wrzucone prywatne zdjęcia.

sobota, 7 kwietnia 2007

Gdzieś pomiędzy 14 a 16 godziną aktywności, staję się nie--iltelligibilny.

Dobranoc.

piątek, 6 kwietnia 2007

The secret to creativity is knowing how to hide your sources

środa, 27 grudnia 2006

Świadomość mityczna.

Tematem postu jest rozerwanie człowieka pomiędzy dwa ekstrema - racjonalizm i myślenie mityczne. Pomiędzy Mickiewiczowskie "Szkiełko", a "Oczy duszy". Temat narodził się po przeczytaniu pierwszego tomu Eragona (zajęło mi to jakieś pięć godzin - od 11 do 4 rano), w którym zauważyłem dość ciekawe zbieżności z innymi książkami.

Są dwie możliwości - albo autor czytał Ursulę K. Le Guin, albo na rzeczy jest coś grubszego. Białołęcka, Guin, Paolini no i te moje nieszczęsne niedopracowane utwory są bardzo podobne w wymowie. Wszystkie są opowieściami o dojrzewaniu, we wszystkich są smoki, i mam tu na myśli to samo pojęcie smoka - smoka myślącego, magicznego, dość tajemniczego (a już na pewno mającego swoje tajemnice), smoka który jest lekko zwierzęciem a jednak jest bardziej ludzki niż większość indywiduów spotykanych na ulicy. W trzech z tych dzieł (tj. u Guin tak nie jest) głównym bohaterem jest tandem człowieka i smoka, połączonych telepatyczną więzią, wznoszących się ponad różnice aż do jakiegoś uniwersalnego związku. W utworach tych też, chłopak (bo w tandemie jest chłopiec i smok) potrzebuje smoka by rozwinąć pełnie sił, rozwinąć swe skrzydła i zmienić świat. We wszystkich tych książkach chłopiec ma misję uleczenia świata od jakiejś skazy: Białołęckiej jeszcze nie wiadomo dokładnie od czego, wiadomo tylko że los magii w tym świecie zależy właśnie od naszych bohaterów; U Paoliniego skazą jest szalony władca; U Guin rozbicie świata na dwie części; U mnie to w ogóle jest katalizatorem kompletnej przebudowy. I bohater nasz nie poradziłby sobie ze swoją misją, nie mówiąc już że nie uświadomił by sobie jej.

I o tyle o ile, wiem że wszyscy mogli czerpać wiedzę o smokach z jednego źródła, o tyle nie wierzę żeby Paolini czytał Białołęcką. A wiem też, że ja też jej nie czytałem, kiedy pisałem te swoje opowiadania. A w tych trzech właśnie pojawia się motyw chłopca, który przy towarzystwie smoka z którym jest połączony telepatycznie, dorasta.

Mógł to być zbieg okoliczności. A jeśli nie?
Może rzeczywistość nie jest taka racjonalna i na pewnym jej poziomie są smoki, i do tego poziomu autorzy ci dotarli.

OBRAZ: Może nasza racjonalność obowiązuje tylko w jasnym świetle lamp żarowych, a w półcieniach rezydują fantastyczne stwory, budzące się właśnie z wiekowego snu do którego położyli je Ojcowie rewolucji technicznej - Wat, Carnot, Edison czy Ford. Może starzy ludzie z głębokiej wsi maja rację, zostawiając skrzatom resztki wieczerzy na stole.

A może to przebłysk nowego archetypu, który powoli wypływa z mrocznych wód pan-ludzkiej nieświadomości, z ciemnej krainy memów. Może właśnie obserwujemy jak rodzi się nowa mitologia, której tak pragną znudzone racjonalnością dusze człowiecze.

ALEGORIA: Bohaterowie Star-Treka w jednym z odcinków (TOS:"Those who mourn for Adonis") spotykają boga - Apolla. Ten swą ręka zatrzymuje ich statek, a kapitana Kirka i jego dzielnych oficerów zmusza do zejścia na planetę. Ci, zamiast czcić go jako boga, zaczynają go badać, w końcu dochodzą do wniosku że to "Potężne stworzenie, które posiada wewnętrzny organ pozwalający mu przetwarzać energię.". Bóg słysząc takie tech-talk podupada na duszy, spuszcza swoją gardę, a wtedy Enterprise niszczy go wystrzałami z Phaserów.

"Mierzyli odległość pomiędzy Ziemią a Bogiem" [UKL]

Możliwe, że by żyć dobrze, musimy poświęcić coś z naukowego racjonalizmu, nauczyć się tęsknić za niespełnialnym. Ale możliwe że wtedy wystawiamy dusze na piękne marzenie, piękne chcenie, a zimny racjonalny świat pozostanie głuchy na nasze słowa "Niech się stanie".

OBRAZ [HH]: Człowiek wychodzi z jasnych dolin i zaczyna wspinać się w ciemne puste, strome góry. Dochodzi na szczyt najwyższej skały i doznaje olśnienia. (Przynajmniej mniej więcej)
-"Trudna droga"

Możliwe że w ten sposób zejdziemy z nagich granitowych skał, z zimnych, wietrznych gór racjonalnego myślenia. Zejdziemy w piękne kwieciste doliny, czy jak kto woli pierwotny matecznik, dziki i niedostępny i spędzimy resztę czasu tam zadowaląjac się ułdą ciepłego słońca i pięknych kwiatów. Podczas gdy prawdziwe szczęście jest najbardziej smaganym wichrami, najzminiejszym i najbardziej smaganym szczycie. Szczycie który jest symbolem odejścia od iluzji i wszelkiej mityczności.

Reklama:

Zachęcam do zajrzenia na: http://fizolof.blogspot.com/

Moja strona domowa zmieniła adres: http://jbhome.wikidot.com/

Ta strona nie będzie już updejtowana. Blog został przeniesiony na: http://jbhome.wikidot.com/blog:start

Blog: