Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myself. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myself. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 kwietnia 2008

Ignorancja


You think you dwell in wisdoms sea
Still sweet ignorance is the key
To a poet's paradise
Challenge the Riddler and you will see...

Ignorancja jednak nie jest w tym sensie brakiem wiedzy. Ignorancja jest tym co chroni mistycyzm przed wiedzą, nie powoduje ingnorowania wiedzy, nie jest nie braniem jej pod uwagę, ale jest czymś co tak przekształca wiedzę by ta wzmacniała, stawała się częścia mistycyzmu. Dla wielu wiedza o istnieniu układu słonecznego jest dostateczna do zabicia radości z obejrzenia wschodui słońca nad jeziorem. Wiedza o konieczności ludzkich działań zabija poczucie wolności. Właśnie taką wiedzę nazywa się zimnym mechanicyzmem. <>. Pierwszą metodą obrony jest ignorowanie wiedzy - mówienie że człowiek jest niezdeterminowany (mimo wszelkiech faktów przeczących temu; mimo całej niedorzeczności sporu). Z jednej strony wiem że to co czuję jest zdeterminowane, z drugiej nie czuję że takie jest. Wiem że wschód słońca jest zdeterminowany, z drugiej czuję że jest piękny. Ignorancja pozwala mi zachować i wiedzę i uczucie. Ba nawet pozwala wzmagać je wzajem. Widzę drzewo i widzę fraktal w jego konarach. Wiedza wzmaga uczucie. Uczucie wzmag wiedzę (pęd do wiedzy).

For nature hates virginity
I wish to be touched
Not by the hands of where's and why's
But by the Oceans' minds

czwartek, 27 grudnia 2007

Niechaj czyta kto umie, niech powraca do Słowa

Większość moich znajomych czyta każdą książkę raz. Zupełnie tego nie rozumiem... Owszem sporo książek przeczytałem tylko raz i nie zamierzam do nich wracać, ale są to książki będące przeze mnie zaklasyfikowane jako marne.

To że wracam do książek wynika głównie z mojej metody czytania ich. Czytam nieuważnie. Po pierwszym czytaniu potrafie nie kojarzyć bohaterów (poza najgłówniejszymi), czy nie potrafić powiedzieć jakie poglądy filozoficzne ma autor (kiedy na przykład przytacza pięć różnych systemów i je porównuje, czy coś. Za to czytam fenomenalnie szybko.

BTW: Jest taki algyorytm sortowania (sortowanie Shella) nawet dość dobry*. Polega na tym że najpierw sortuje (jakkolwiek) się co n-ty element zbioru. Potem co m-ty (m &lq;n), i tak dalej az wreszcie sortuje się cały zbiór.

Czytanie książek po kilka razy ma jeszcze pare zalet, poza tym że się je coraz lepiej rozumie. Na przyklad można je traktować jako narzędzie świadomego wpływn na sfere psyche, jak mam katar biore aspiryne, jak zły humor to czytam książkę X.

Ale ostatnio zaciekawiło mnie co innego, zauważyłem jak z wiekiem zmienia się moje percepcje pewnych książek. Na przykład takie ``Brzydkie Łabędzie''**. Książka, pisana w schyłkowej erze Rosyjskiego komunizmu, traktuje o specyficznej rewolucji w odległym nienazwamym kraju. Prznajmniej tak ją odczytywałem kilka lat temu. Teraz czytam ją jako książkę o roli autora w społeczeństwie, roli utworu w społeczeństwie, o tym jak wychowywać, o wartościach, moralności...

By zobaczyć siebie musisz mieć lustro.

By poznać że się starzejesz, musisz przeglądać się ciagle w tym samym lustrze.

*Wiki mówi ze ma złożoność nlogn, a pesymistycznue n log^2 n. Czyli nieźle.
** Wydane w polsce pod tytułem ``Pora deszczów'', Strugaccy.

poniedziałek, 10 grudnia 2007

Lubię

Lubię dawać bezsensowne rady:
--- Mam kolokwium z rysunku technicznego.
--- Pamiętaj o światłocieniach, a jak zabraknie Ci błękitnej farby musisz całą resztę obrazu zrobić ciemniejszą i bardziej żółtą to to co ma być błękitne wyda się błekitniejsze.

niedziela, 16 września 2007

Krok

Bezsenność.

Po walce z jawą poddaje się jej. Wstaje i mam ochotę coś napisać. Oczywiście w tym stanie nie mam co. Bo w dużym projekcie trzeba 'być'. a na mały trza mieć pomysł. Ach! Cokolwiek. Zmiana w dobrym kierunku.

Parę moich lepszych kawałków powstało właśnie w nocnych zrywach.

Moonwalking.

Jakież to okropnie nie wiedzieć czym się jest, nie móc przypisać jednej etykiety.

Hmm. Na mojej wizytówce jest napisane programista.

Czasem zazdroszcze Hani że np. potrafi malować, Oli śpiewu w chórze itp. Ale jednak nie mogę być wszystkim tym czym być mogę. Zbyt kuszące rozcieńczyć się w tym czym się jest, by nie być tym kim się jest. Rozpłynąć się w stawaniu się sobą. Może to jest człowiek nikt? Chyba raczej WW biegnący po grani.

Po grani, po grani tu mi drogi nie zastąpią pokonani, tylko łapią w pół za nogi, krzyczą nie idź, krzyczą stań, ci co w pół stanęli drogi i zębami, pazurami, kruszą grań.


Ostatnio zrozumiałem co znaczy biec bo grani. Po grani można tylko biec, bo jak się stanie i zacznie zastanawiać gdzie się jest, to się straci równowagę i spadnie. Grań służy do tego żeby z jednego miejsca dojść w inne.

Widzę drugi brzeg.

Pewienem tego a nic się nie mylę że bądź za długą bądź za krótką chwilę, będziesz jednak u brzegu, gdzie dalej nie masz biegu, gdzie odpoczynek i sen nieprzespany tako panom jako i chudym zgotowany. A wieczne może ile znakomitych, tyle pod wodą żywi skał zakrytych


Oczywiście nie chodzi tu o ten brzeg i o tą podróż, chodź i tej podróży znam koniec.

Wracając. Czemuż jedności jaźni nie towarzyszy jedność określenia, ba choćby jedność samookreślenia. Sekret jedności przeciwieństw. Jaźń jest jedna na swoim poziomie, ale na poziomie swojego pozania siebie się rozpada. Zapewne gdyby poznała siebie w swej jedności, rozpadła by się na kawałki (kompletne samopoznanie musi druzgotać. Cieszmy się ze ślepoty... Ślepiec nie widzi ciemności)

Jakaż piękna kosmogonia wyrosłaby z tego zdania! Bóg-jaźń poznaje siebie i rozpada się na tysiąc kawałków-ludzi, którzy nie wiedzą kim są. Pewnego dnia poznają siebie, stana się sobą i cykl się powtórzy.

Tańczyć na skrzydłach
Innego wiatru


Co do jaźni. Chyba niedawno zrozumiałem Fichtego. Naczelną zasadą wszelkiego poznania jest

Ja = Ja


Rozwinięte jako:

Ja bezwzględnie i koniecznie ustanawia swój własny byt, bowiem ustanawia go i ustanawia go koniecznie


Tym co wiąże cały świat jest (moja) jaźń, bez niej może owszem byłoby coś, ale to coś nie byłoby po nic. Byłaby wielość, brakłoby jedności.

Skoro jaźń istnieje to musi istnieć koniecznie.

Pytanie dlaczego istnieje coś niż nic jest bezsensowne. Samo pytanie ustanawia owo coś bowiem nie ma sytuacji w której istnieje pytanie dlaczego jest raczej nic niż coś.

42


Czterdzieści dwa. Wieczna odpowiedź na pytanie ile jest sześć razy dziewieć.

Ech nie złapałem kiedyś tego dowcipu, założyłem że jeśli to ma być śmieszne ma się zgadzać. Załorzeniowa postać rzeczywistości...

Idąc za złymi wskazówkami
Można dotrzeć w ciekawe miejsce


Najciekawszy aksjomat: Dla każdego A poradzisz sobie z A.

Nie mówię że doprowadził mnie w dobre miejsce, nie mówię że doprowadził mnie tam gdzie chciałem, nie mówię że każdy kawałek drogi był fajny...

Mówię że prowadził mnie ciekawą drogą.

Tak na marginesie: szukałem dobrego obrazu emocji tu i teraz:



(Jak zwykle xkcd).

Obraz jest do zapamiętania dla mnie. Metafora też.

I jeszcze jedno: http://docs.google.com/Doc?id=dcwr2qmr_292cnwxbd

Jednak coś wyszło z nocnego pisania. Hope its fun to read.

środa, 15 sierpnia 2007

Mam wrażenie że moje życie dzieje się bez mojego udziału. Że jest serią póz, jedna wynika z drugiej i po fakcie jest oczywistą kontynuacją, ale nie widać co jest przed.
Pewne pozy są oczywiste, składają się w jedną całość od tyłu. Kiedy w nie wchodziłem, kiedyś dawno, przyczyną zawsze było, 'bo tak', 'czemu nie', 'nie wiem, dlaczego pytasz?'.

Dlaczego poszedłeś na filozofię? Bo mogłem.
Dlaczego jesteś harcerzem? Bo to tak.

A teraz widzę że to się składa w całość.

Dlaczego chcesz pracować w tej firmie. Bo fajna jest...


Wszystko dzieje się kwazistatycznie, powoli, nie ma ostrzego momentu zmiany. Ja nigdy nie podjąłem decyzji o przeprowadzce... Po prostu w dniu A nie było takiego planu a w dniu B (trzy miesiące później) w było to dla mnie, dla mnie i tylko dla mnie - reszta świata była zaskoczona, oczywiste.

Znacie to uczucie? Jest jakiś wzór, ale nie widzicie jaki?
Well its driving me mad.

Praktyki :)

Hmmm. Chcą mnie w tej firmie. Ale po kolei:
  • -Jak tam plany na wrzesień? - A
  • Wiecie mam sesję... - ja
  • Hmm a może by teraz? - A
  • Hmm ok. - B
  • Masz ochotę popracować dla naszych klientów? -A
  • A co to będzie? - ja
  • Java.
  • OK.
  • [Nie będę już pracował w siedzibie firmy]I będą jakieś papiery po tych praktykach, więc wpadnij kiedyś. A jak nie będą też wpadnij, pogadamy.
I mam dylemat. Bo ja nie chcę zrezygnować ze studiów (żadnych), but programming is such a fun i co by tu nie mówić... minister to się może ze stypą schować :) I progamowanie to jest większy fun niż studia. Współczynnik bezsensownych zadań jest mniejszy.

piątek, 10 sierpnia 2007

No więc padało. Z powodu deszczu nie jechałem po Warszawie ile fabryka dała a cirka 50 (tyle wynosi dopuszczalny limit od 6 do 23.00 w terenie zabudowanym). No i trafiłem na czerwoną falę. Jak jechałem ile fabryka dała --- na zieloną.

Dlatego bardzo ważne jest holistyczne podejście do rzeczywistości --- jeśli wpływasz na A wpłyń też na wszystko co ma wpływ na A. To jest przeciwieństwo tego co robi pis (o tu), oni patrzą tylko na A.

Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu... Walcząc z bezwstydem, nieuchronnie pogrążamy sie w bezwstydzie.


Chcąc poprawić warunki bezpieczeństwo na drogach obniżamy prędkość na drogach. Całkiem naturalne, choć zupełnie nieskuteczne.... Po pierwsze po warszawie można spokojnie i 70 pomykać, nie mówiąc o takich trójpasmowych fragmentach... Po drugie wywołuje to w ludziach postawę 'te przepisy są do dupy', 'i tak łamie prawo'.

A nie powinno być tak że łamanie prawa jest dla obywateli normą.

Dobrą metodą na obniżenie prędkości jest właśnie uczynienie szybszej jazdy niemożliwym --- dobre zsynchronizowanie świateł.

Po czym poznać złego admina? Po tym że wysyła do userów maile 'co ty wyrabiasz? chcesz mi serwer zajebać?'. Po czym dobrego? Że jego user nie może wykonać rzeczy która się adminowi nie podoba.

czwartek, 9 sierpnia 2007

Skuter

Jechałem sobie dziś po Bożemu skuterem Jerozolimskimi, zapchanymi dokumentnie. Po Bożemu czyli środkiem dwupasmowego pasa ruchu, pomiędzy dwoma kolumnami stojących samochodów. No i jechałem bez większych przeszkód aż jakiś cham centralnie zajechał mi droge... No i stałem grzecznie ze wszyskimi w korku.

Ale wendetta jest w moich rękach. Bo na samochodzie tego chama było wielkimi wołami napisane BGŻ. Więc tego banku już nie lubię.

Morał 1:
Jak jedziesz samochodem firmowym bądż grzeczny.

Morał 2:
Jak dajesz samochód firmowy idiocie,,, to zadbaj żeby był bez oznaczeń.

czwartek, 28 czerwca 2007

Super sensacja (Brak definicji)

Proszę Państwa mój internetowy debiut poetycki :), a i w ogóle pierwszy wiersz od dawna.

Brak Definicji

Tego wieczoru powiedziałem
Jej szeptem słowo: kocham
Jego znaczenie
NIE BYŁO ZDEFINIOWANE

Stary Wuj obiecał mi zapisać
Piękny dom w testamencie
Jego brzmienie
NIE BYŁO ZDEFINIOWANE

Miałem dostać kupę forsy
za ten 'nieszczęśliwy wypadek'
To sformuowanie
NIE BYŁO ZDEFINIOWANE

Głosowałem na człowieka
Co ponoć był najlepszym
Słowo to
NIE BYŁO ZDEFINIOWANE

Odwołałem się w jednym
programie do $HOME
zmienna ta
NIE BYŁA ZDEFINIOWANA

Na jeden egzamin obowiązywał
z całego wykładu
zakres materiału
NIE BYŁ ZDEFINIOWANY

W jednym moim równaniu
pojawił się raz ln (-1)
Symbol ten
NIE BYŁ ZDEFINIOWANY

W modlitwie poprosiłem
Panie 'daj mi szczęście'
moja prośba
NIE BYŁA ZDEFINIOWANA


Otwarty konkurs na nowe zwrotki :)
Za pierwsze 4 zwrotki płacę dużego doga.

Historia tego jest taka że słuchałem Scorpionsów i co jakiś czas słyszałem w piosence THAT WASN'T DEFINED. Oczywiście okazało się że tam było zupełnie co innego w tekście --- BAD BOYS RUNNING WILD...
Ciekawe czy do podpada pod definicję 'choroby zawodowej', i czy z tej racji będzie mi przysługiwała emerytura po 20 latach pracy i czy lata studiów się w to wliczą.

poniedziałek, 25 czerwca 2007

Logika II

Zawaliłem dziś pierwszy egzamin!!
Mam 2 w indeksie!!

PS. A co mam płakać? Chorobliwy entuzjazm z byle powodu jest na dłuższą metę zdrowy.

Książki

Zauważyłem dziś że mam więcej książek niż półek. Co więcej wyrzucanie książek z 'niższej półki' już nie wchodzi w grę.
Jedyne co mi pozostało to przeprowadzka. W sierpniu.

PS. Sztampowa reakcja jak ktoś wchodzi do mojego pokoju
O Dżizas/Ja pierdole/Wow* ile tu książek

*Zapewne zależy od światopoglądu.

Czasem jeszcze: czy ty je wszystkie przeczytałeś?
Odpowiedź: Nie! Te dziesięć razy tyle co przeczytałem dawno oddałem do bibliotek więziennych.

PS2. Zrobiłem porządek. Widać podłogę :)

Edit:
W związku z przeprowadzką i zakupem regałów Billy w Ikei problem został tymczasowo zażegnany

wtorek, 19 czerwca 2007

Po długich rozmyślaniach doszedłem że jest pięc rodzajów filozofów
  1. Kant
  2. Marne imitacje Kanta
  3. Sokrates
  4. Marne imitacje Sokratesa
  5. I takie niewiadomo co: (Kartezjusz, Berkeley).

niedziela, 17 czerwca 2007

* Łoś ma status: Sesja powiększa moje zdolności percepcji. Siłą"
[ja] Ale Ty dostajesz po każdym levelupie tylko +1 do mąrdości. Klasa student równoległy dostaje +2 do mądrości +1 do inteligencji i -1 niezbędnej ilości snu ;)
[Łoś] i parę punktów obłędu


Its all there, all there

czwartek, 14 czerwca 2007

Pan B.

Pisałem dziś kolokwium z KADD.
Na debianie, na debianie tym nie działały:
  • KDE
  • GNOME
  • FIREFOX
  • Przeglądarka plików
  • Konqueror
A adminowi nie było nawet głupio.

czwartek, 7 czerwca 2007

HFŚ

Na kolokwium była uzupełnianka:

Autor i Tytuł:

Jest rzeczą oczywistą że [Bóg] uczynił ________, _________ i __________, gdy karał poszczególne byty za grzechy.

Moje rozwiązanie:

Autor i Tytuł: Orygenes "Traktat o stworzeniu"

Jest rzeczą oczywistą że [Bóg] uczynił dobrze, mądrze i sprawiedliwie, gdy karał poszczególne byty za grzechy.

Rozwiązanie poprawne:

Autor i Tytuł: Orygenes "O Zasadach"

Jest rzeczą oczywistą że [Bóg] uczynił diabły, ludzi i anioły, gdy karał poszczególne byty za grzechy.

wtorek, 5 czerwca 2007

Nie do wiary

--- To jak Panu pasuje godzina egzaminu?
--- Dowolna, najchętniej po 10.
--- To może być szósta [z przekorą]
--- Tak, tylko mógłbym nie zdać.
--- Phi!

--- Znając Pana nie napisał pan w pracy rodznej bzdur.

[Grygianiec] Należy się panu bura. Gdyby Pan był dzieckiem tobym pana okrzyczał.* Umie pan na więcej. Niech się Pan postara na egzaminie.


--- Ty nie zaliczysz?

--- Jakie efekty naukowe miały te zajęcia? [Pytam wypełniając ankietę na ontologię]
--- Ty napisałeś tą pracę roczną. Ponoć dobra.


Jestem normalny!!
Zwykły!

poniedziałek, 4 czerwca 2007

Eutanazja

Łacina wciąż żyje!


I jak tu nie być zwolennikiem Eutanazji? Albo chociaż rezygnacji z (uporczywego) leczenia.

niedziela, 3 czerwca 2007

Smutna konkluzja

Popatrzyłem na programy Adama.

I ja się jeszcze muszę w--pizdu--dużo nauczyć.

I tak są geeki bardziej geekowe niż ja

wtorek, 29 maja 2007

Do przewidzenia

Łoś pokazał mi jak się logować na inne kompy z Linuksa. Co zrobiłem?

Zalogowałem się na serwer Łosia z tamtąd na pracownię w IF, z tamtąd znów do siebie.

niedziela, 27 maja 2007

ja:
Teologiczny dowód na istnienie boga.

spelchecker:
'teologiczny' nie znane, czy miałeś na myśli 'topoligiczny'


Tak. Wolę dowód Topologiczny.

EDIT: Filozofowie nie złapali dowcipu :(

Reklama:

Zachęcam do zajrzenia na: http://fizolof.blogspot.com/

Moja strona domowa zmieniła adres: http://jbhome.wikidot.com/

Ta strona nie będzie już updejtowana. Blog został przeniesiony na: http://jbhome.wikidot.com/blog:start

Blog: