Istnieje przynajmniej 6 różnych możliwych pozycji czytania książki na laptopie w łóżku.
PS. Wtedy człowiek odkrywa jak ważna jest dobra bateria (żeby nie trzeba było ze sobą ciągnąć kabla). ;)
Nazwa oddaje istnienie, nie istotę rzeczy.
"Gdzie myśli nie chowa się w słowa
A jawny jej daje się kształt" ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lubię. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lubię. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 24 grudnia 2007
wtorek, 18 grudnia 2007
poniedziałek, 10 grudnia 2007
Lubię
Lubię dawać bezsensowne rady:
--- Mam kolokwium z rysunku technicznego.
--- Pamiętaj o światłocieniach, a jak zabraknie Ci błękitnej farby musisz całą resztę obrazu zrobić ciemniejszą i bardziej żółtą to to co ma być błękitne wyda się błekitniejsze.
piątek, 28 września 2007
MOTR
Jedyny zespół popowy którego słucham "Middle of the Road", jeden z wielu zespołów 'jednego hitu' w Anglii.
W zasadzie fajne jest to że w tekstach które są bardzo krótkie i które bardzo się powtarzają jest całkiem sporo zdań fajnych w kontekście piosenki.
W "Samson and Delilah" jest zwrotka:
Bo w opowieściach biblijnych rzeczywiście ain't no glory.
A w "Yellow River":
(...)
-----
*A potem jest:
W zasadzie fajne jest to że w tekstach które są bardzo krótkie i które bardzo się powtarzają jest całkiem sporo zdań fajnych w kontekście piosenki.
W "Samson and Delilah" jest zwrotka:
Ain't no glory in this fable
Like the story Cain and Abel
Sanson's gonna turn the tables.*
Bo w opowieściach biblijnych rzeczywiście ain't no glory.
A w "Yellow River":
So long, boy, you can take my place
I got my papers, I got my pay
So pack my bags and I'll be on my way
to Yellow River
(...)
Got no time for explanations, got no time to lose
Tomorrow night you'll find me sleepin' underneath the moon
And Yellow River
-----
*A potem jest:
Sanson had a feeling
That God would guide his feeble hand.
Man, you should 've seen him
Pushin' pillars from the stand.
poniedziałek, 24 września 2007
Chwila, moment, proces...
Jednym z naczelnych grzechów Człowieka jest uznanie że życie jest statyczne, gdy jest ono procesem. Dokładniej jest procesem z pamięcia, czyli procesem który istotnie zależy od swojej historii. Z tego głównego błędu wynika wiele błędów szczegółowych.
Wszystkie próby zaklęcia szczęśliwej chwili kończą się katastrofą, grą, maskaradą, teatrem...
Owszem można zakląć chwilę, ale procesu z definicji nie. Po pierwsze życie jest procesem nieodwracalnym. Po drugie nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki, nawet jeśli rzeka będzie ta sama, osoba która do niej wchodzi --- zmieni się. Gdyby całkowicie odtworzyć moment i to co do niego prowadzi, nawet to nie będzie powrotem (lecz pierwszą wyprawą).
Każdy powrót jest nową wędrówką.
Stąd "pusty taniec" rytuał tańczony dla pewnej formy, rytuał z którego nic nie płynie.
Ale czy nie tak kończy każda próba zaklęcia czegoś? Chciano zachować słowa Mojżesza, Chrystusa, Machometa, i co z tego przyszło? "Jaki koń jest, każdy widzi." Może jednego Buddę udało się zachować, ale to dlatego iż zachowano stawanie się buddą, a nie samego Buddę.
Jakimż niewdzięczym powiernikiem dobrych nowin jest papier! Można go dokładnie przepisywać w nieskończoność, a i tak w drugim pokoleniu cała jego treść odpłynie. Co innego zachować coś w żywej, zmiennej tradycji ustnej. Niby wszystko od razu jest tracone, a mity Pogan widać do dziś w bajkach ciemnej rusi.
*Hmm. Tak to zapamiętałem. Ale w książce znalazłem tylko to:
1
Jest mi w tej chwili bardzo dobrze, składa się na to wiele rzeczy, między innymi towarzystwo, ale też to że jadę 4 godzinę pociągiem i piszę notkę do bloga. Wreszcie dlatego że ostatni tydzień był ciężki, i gro tego szczęścia wynika z nicnierobienia-przez-cztery-godziny. Szczęście tej chwili wynika nie tylko z niej a z tego co ją poprzedzało.Wszystkie próby zaklęcia szczęśliwej chwili kończą się katastrofą, grą, maskaradą, teatrem...
Owszem można zakląć chwilę, ale procesu z definicji nie. Po pierwsze życie jest procesem nieodwracalnym. Po drugie nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki, nawet jeśli rzeka będzie ta sama, osoba która do niej wchodzi --- zmieni się. Gdyby całkowicie odtworzyć moment i to co do niego prowadzi, nawet to nie będzie powrotem (lecz pierwszą wyprawą).
Każdy powrót jest nową wędrówką.
2
W pierwszej wersji pracy o Jedności przeciwieństw chciałem na przykładach pokazać że przeciwieństwa są tym samym, a jeśli nie są tym samym to nie mogą być przeciwieństwami.A co z przeciwieństwem życia i śmierci? One nie są przeciwieństwami! Jakże stan może być przeciwieństwem procesu? Tylko proces może być przeciwieństwem procesu, a stan --- stanu.
Cóż może być przeciwieństwem życia? Umieranie Ale przecież życie jest umieraniem. Jakie jest przeciwieństwo śmierci? Przeciwieństwem śmierci jest to do czego, chociażby, dążyli magowie Archipelagu --- niezaburzone trwanie. Ale owo trwanie jest właśnie śmiercią, bo źycie jest zmianą.
3
Od drugiej strony podszedłem do tego problemu jakiś czas temu. Czytałem "Grobowce Atuanu" i tam w jednej scenie Artha-Tenar tańczyła samotnie przed Pustym Tronem, skomplikowany taniec, którego elementem było podrzucanie noża. Odtańczenie tego tańca było niezbędnym rytuałem*.Stąd "pusty taniec" rytuał tańczony dla pewnej formy, rytuał z którego nic nie płynie.
Ale czy nie tak kończy każda próba zaklęcia czegoś? Chciano zachować słowa Mojżesza, Chrystusa, Machometa, i co z tego przyszło? "Jaki koń jest, każdy widzi." Może jednego Buddę udało się zachować, ale to dlatego iż zachowano stawanie się buddą, a nie samego Buddę.
Jakimż niewdzięczym powiernikiem dobrych nowin jest papier! Można go dokładnie przepisywać w nieskończoność, a i tak w drugim pokoleniu cała jego treść odpłynie. Co innego zachować coś w żywej, zmiennej tradycji ustnej. Niby wszystko od razu jest tracone, a mity Pogan widać do dziś w bajkach ciemnej rusi.
*Hmm. Tak to zapamiętałem. Ale w książce znalazłem tylko to:
Wyciągnęła rękę i szybkim ruchem wysunęła zza jego pasa maty stalowy sztylet, który mu dała. Mężczyzna pozostał nieruchomy,niby okryty szatami posąg. Ostry z jednej strony sztylet miał tylko cztery cale długości;był miniaturą noża ofiarnego. Stanowił część stroju Kapłanki Grobowców i musiała go nosić razem z kółkiem na klucze, pasem z końskiego włosia i innymi przedmiotami; nikt nie wiedział, do czego służą niektóre z nich. Używała sztyletu wyłącznie podczas jednego z tańców, jakie wykonywała przed Tronem o nowiu: podrzucała go do góry i chwytała. Lubiła ten taniec, dziki rytm wybijany stopami o podłogę. Z początku kaleczyła sobie palce i dopiero po pewnym czasie nauczyła się chwytać zawsze za rękojeść.
Tagi:
bardzo zen,
best of the best,
dobre zycie,
entropia,
filozof,
literatura-ref,
lubię,
mit,
religia
środa, 19 września 2007
O czym byśmy nie gadali, kończymy na rozmowie o jednym...
(09:15:22 PM) Hania: czarnej afryki? oni tam zdaje sie mieli fizia na punkcie labedzi.... czy z czyms myle?
(09:15:19 PM) GG: Hmm. Nie było o tym. Ale ja to moglem przeczytać niedokładnie.
(09:17:18 PM) GG: To było czytane jakoś na starcie studiów równoległych ;)
(09:18:01 PM) Hania: nie, predzej mi sie cos przewidzialo...
(09:17:56 PM) GG: Ależ nie. To na pewno mój błąd.
(09:18:49 PM) Hania: skadze! - mysle, ze jednak moj
(09:18:49 PM) GG: Nalegam. Mój błąd.
(09:20:07 PM) Hania: jestes bardzo uprzejmy, jednak wydaje mi sie, ze moj. wlasciwie, skad w Afryce labedzie...
(09:20:38 PM) GG: Ach, przecież to w Afryce, żyją tak często wykorzystywane w przkładach złych epistemologów, czarne łabędzie.
(09:23:12 PM) Hania: skoro jednak fruwaja tam calymi, zapewne, stadami, i sa codziennym widokiem, nic dziwnego, ze nie ma o nich ani slowa w afrykanskiej mitologii. jak o naszych golebiach. przeciez to oczywiste.
(09:24:24 PM) GG: Jednak my żyjemy w kulturze Europejskiej. A przecież Egipcjanie czcili np. wzmiankowanego kiedyś Hipopotama. A przecież Hipopotam był również zwierzęciem im znanym.
(09:27:52 PM) Hania: hm... to powazny argument... niemniej nie mozesz udowodnic ze mieszkancy Afryki czcili labedzia metoda udowodnienia (niezaprzeczalnie) ze Egipcjanie czcili hipopotama....
(09:30:27 PM) GG: Ja tylko wskazuję na taką możliwość. A ponieważ w Naturze prawie każda możliwosć ma swoją realizację (skoro niesprzeczne są ryby z lampą na czole, w rowie mariańskim istnieją). W ten oto sposób niniejszym dowodzę że łabądź był czczony w Afryce.
(09:38:29 PM) Hania: i w tym wlasnie tkwi blad... nie jest prawda, ze w Naturze prawie kazda mozliwosc posiada realizacje - wprost przeciwnie! rozpatrzmy analogie mitologia afrykanska - ludzkie zycie (np Twoje) zobacz, jak niewielki procent swoich potencjalnych mozliwosci realizujesz (np moglbys byc teraz w technikum samochodowym albo na Majorce) tak samo w Naturze niewielki procent mozliwosci jest zrealizowany. tym samym - jest bardzo bardzo malo prawdopodobne, aby labedz byl czczony w Afryce.
(09:43:56 PM) GG: Nie mogę się zgodzić. Mylisz tutaj osobę i próbę statystyczną. Ja jako ja owszem nie mogę zrealizować wszystkich możliwości, natomiast w społecznej próbce osób podobnych do mnie wszystkie możliwości są zrealizowane. Tak samo o ile to że w jednym plemieniu czczono łabędzie jest owszem (i tu się zgodzę) mało prawdopodobne, ale wśród wszystkich plemion afryki na przestrzeni trzech tysięcy lat jej histrii? To że jakieś plemie je czciło jest wręcz pewne.
(09:51:49 PM) Hania: niestety, wciaz nie jestem przekonana. otoz wydaje mi sie, ze - biorac pod uwage niezwykle bogata i roznorodna flore Afryki - realizacja tak nieciekawej mozliwoci jak kult labedzia jest jednak malo prawdopodobna. oczywiscie, istnienie wielu plemion na przestrzeni wielu lat jest mocnym argumentem - a jednak! ktore z nich zdecydowaloby sie otoczyc czcia labedzia, majac do wyboru zebre, slonia, antylope, kolczatke...?
(09:52:23 PM) Hania: hm, nie flore... faune. mialo byc faune [oups]
(09:52:15 PM) GG: Poddaje się. Masz rację. W obu kwestiach.
(09:55:09 PM) Hania: :D no nie... czy to znaczy, ze wlasnie uznajemy prawdziwosc dwoch sadow sprzecznych? (i to tylko dlatego, ze sa moje)
(09:55:09 PM) GG: Właśnie. Nigdy nie szanowałem logik niesprzecznych... strasznie mało z nich wynika.
(09:56:49 PM) Hania: mhm, z naszej rozmowy natomiast wynika w tej chwili wszystko. jak lubi powtarzac Los: (p i ~p) -> cokolwiek
(09:57:05 PM) GG: Tylko jeśli zaakceptujemy prawo dunsa szkota (?). Natomiast w mojej nowej teorii prawdy...
(09:57:09 PM) GG: ;)
(09:58:01 PM) Hania: mhm....?
(09:58:50 PM) GG: Oj. No to idzie tak że prawda jest zrelatywizowana do sytuacji. Przykładowo jeśli budujesz dom możesz przyjąć źe ziemia jest płaska, natomiast jak budujesz most co ma 20 km, to warto wziąć poprawkę na krzywiznę ziemi.
(10:01:22 PM) Hania: chyba mi juz o tym wspominales... ej, ale do tego mozna wszystko naciagnac. tzn, zasadniczo, Twoja teoria prawdy pozwala mi zyc w moim malym swiecie falczywych (?) przekonan, jesli sa one dla mnie wygodne :) ok, ja tak moge.
(10:02:19 PM) GG: Właśnie o to chodzi. Jeśli się sprawdzają w danej sytuacji to są (z definicji) prawdziwe. Nie ma co ich odrzucać w sytuacji w której się sprawdzają, tylko dlatego że gdzieś daleko, daleko już nie obowiązują.
(10:04:58 PM) GG: Więc reasumując masz rację we wszystkich trzech przypadkach ;)
(10:06:52 PM) Hania: ale... to Ty tez? we wszystkich, hm, czterech? i Twoja teoria prawdy jest bezwarunkowo prawdziwa?
(10:06:54 PM) GG: Czy jest prawdziwa zobaczymy ;) Bo to oceni pani Gęgotek ;)
(10:07:29 PM) GG: No nie ja całkowicie nie mam racji. Bowiem w jednej sytuacji muszę być już niesprzczny ;)
(10:09:31 PM) Hania: no nie... nie mozesz nie miec racji, skoro sa Twoje urodziny.
(10:09:41 PM) Hania: (to aksjomat)
(10:09:26 PM) GG: lol
(10:10:11 PM) GG: Też racja.
(10:11:11 PM) GG: W jednej książce były elekroniczne mnichy. Czyli roboty, które służyły żeby wierzyć za właścicieli, jeden z bochaterów był właśnie elektrycznym mnichem i mógł wierzyć w siedem sprzecznych rzeczy na raz
(10:13:47 PM) Hania: "wysoko na skalistym polwyspie siedzial elektryczny mnich na znudzonym koniu..."
(10:14:37 PM) Hania: no wiesz, jakby pogrzebac w psychice czlowieka to wiekszosc z nas ma w sobie cos z elektrycznego mnicha
(10:14:34 PM) GG: Nie wiem. Znaczy mnich sobie z tego zdawał sprawę.
(10:16:43 PM) GG: A tacy na przykład logicy wydają się twierdzić że wszystko ma być niesprzeczne, czyli nie zdaja sobie sprawy ze sprzeczności.
(10:17:41 PM) Hania: nie lubimy logikow, co?
(10:17:40 PM) GG: Jeden mnie ulał, drugi nie miał mnie na liście ;)
(10:17:51 PM) GG: Tak mamy na pieńku.
(09:15:19 PM) GG: Hmm. Nie było o tym. Ale ja to moglem przeczytać niedokładnie.
(09:17:18 PM) GG: To było czytane jakoś na starcie studiów równoległych ;)
(09:18:01 PM) Hania: nie, predzej mi sie cos przewidzialo...
(09:17:56 PM) GG: Ależ nie. To na pewno mój błąd.
(09:18:49 PM) Hania: skadze! - mysle, ze jednak moj
(09:18:49 PM) GG: Nalegam. Mój błąd.
(09:20:07 PM) Hania: jestes bardzo uprzejmy, jednak wydaje mi sie, ze moj. wlasciwie, skad w Afryce labedzie...
(09:20:38 PM) GG: Ach, przecież to w Afryce, żyją tak często wykorzystywane w przkładach złych epistemologów, czarne łabędzie.
(09:23:12 PM) Hania: skoro jednak fruwaja tam calymi, zapewne, stadami, i sa codziennym widokiem, nic dziwnego, ze nie ma o nich ani slowa w afrykanskiej mitologii. jak o naszych golebiach. przeciez to oczywiste.
(09:24:24 PM) GG: Jednak my żyjemy w kulturze Europejskiej. A przecież Egipcjanie czcili np. wzmiankowanego kiedyś Hipopotama. A przecież Hipopotam był również zwierzęciem im znanym.
(09:27:52 PM) Hania: hm... to powazny argument... niemniej nie mozesz udowodnic ze mieszkancy Afryki czcili labedzia metoda udowodnienia (niezaprzeczalnie) ze Egipcjanie czcili hipopotama....
(09:30:27 PM) GG: Ja tylko wskazuję na taką możliwość. A ponieważ w Naturze prawie każda możliwosć ma swoją realizację (skoro niesprzeczne są ryby z lampą na czole, w rowie mariańskim istnieją). W ten oto sposób niniejszym dowodzę że łabądź był czczony w Afryce.
(09:38:29 PM) Hania: i w tym wlasnie tkwi blad... nie jest prawda, ze w Naturze prawie kazda mozliwosc posiada realizacje - wprost przeciwnie! rozpatrzmy analogie mitologia afrykanska - ludzkie zycie (np Twoje) zobacz, jak niewielki procent swoich potencjalnych mozliwosci realizujesz (np moglbys byc teraz w technikum samochodowym albo na Majorce) tak samo w Naturze niewielki procent mozliwosci jest zrealizowany. tym samym - jest bardzo bardzo malo prawdopodobne, aby labedz byl czczony w Afryce.
(09:43:56 PM) GG: Nie mogę się zgodzić. Mylisz tutaj osobę i próbę statystyczną. Ja jako ja owszem nie mogę zrealizować wszystkich możliwości, natomiast w społecznej próbce osób podobnych do mnie wszystkie możliwości są zrealizowane. Tak samo o ile to że w jednym plemieniu czczono łabędzie jest owszem (i tu się zgodzę) mało prawdopodobne, ale wśród wszystkich plemion afryki na przestrzeni trzech tysięcy lat jej histrii? To że jakieś plemie je czciło jest wręcz pewne.
(09:51:49 PM) Hania: niestety, wciaz nie jestem przekonana. otoz wydaje mi sie, ze - biorac pod uwage niezwykle bogata i roznorodna flore Afryki - realizacja tak nieciekawej mozliwoci jak kult labedzia jest jednak malo prawdopodobna. oczywiscie, istnienie wielu plemion na przestrzeni wielu lat jest mocnym argumentem - a jednak! ktore z nich zdecydowaloby sie otoczyc czcia labedzia, majac do wyboru zebre, slonia, antylope, kolczatke...?
(09:52:23 PM) Hania: hm, nie flore... faune. mialo byc faune [oups]
(09:52:15 PM) GG: Poddaje się. Masz rację. W obu kwestiach.
(09:55:09 PM) Hania: :D no nie... czy to znaczy, ze wlasnie uznajemy prawdziwosc dwoch sadow sprzecznych? (i to tylko dlatego, ze sa moje)
(09:55:09 PM) GG: Właśnie. Nigdy nie szanowałem logik niesprzecznych... strasznie mało z nich wynika.
(09:56:49 PM) Hania: mhm, z naszej rozmowy natomiast wynika w tej chwili wszystko. jak lubi powtarzac Los: (p i ~p) -> cokolwiek
(09:57:05 PM) GG: Tylko jeśli zaakceptujemy prawo dunsa szkota (?). Natomiast w mojej nowej teorii prawdy...
(09:57:09 PM) GG: ;)
(09:58:01 PM) Hania: mhm....?
(09:58:50 PM) GG: Oj. No to idzie tak że prawda jest zrelatywizowana do sytuacji. Przykładowo jeśli budujesz dom możesz przyjąć źe ziemia jest płaska, natomiast jak budujesz most co ma 20 km, to warto wziąć poprawkę na krzywiznę ziemi.
(10:01:22 PM) Hania: chyba mi juz o tym wspominales... ej, ale do tego mozna wszystko naciagnac. tzn, zasadniczo, Twoja teoria prawdy pozwala mi zyc w moim malym swiecie falczywych (?) przekonan, jesli sa one dla mnie wygodne :) ok, ja tak moge.
(10:02:19 PM) GG: Właśnie o to chodzi. Jeśli się sprawdzają w danej sytuacji to są (z definicji) prawdziwe. Nie ma co ich odrzucać w sytuacji w której się sprawdzają, tylko dlatego że gdzieś daleko, daleko już nie obowiązują.
(10:04:58 PM) GG: Więc reasumując masz rację we wszystkich trzech przypadkach ;)
(10:06:52 PM) Hania: ale... to Ty tez? we wszystkich, hm, czterech? i Twoja teoria prawdy jest bezwarunkowo prawdziwa?
(10:06:54 PM) GG: Czy jest prawdziwa zobaczymy ;) Bo to oceni pani Gęgotek ;)
(10:07:29 PM) GG: No nie ja całkowicie nie mam racji. Bowiem w jednej sytuacji muszę być już niesprzczny ;)
(10:09:31 PM) Hania: no nie... nie mozesz nie miec racji, skoro sa Twoje urodziny.
(10:09:41 PM) Hania: (to aksjomat)
(10:09:26 PM) GG: lol
(10:10:11 PM) GG: Też racja.
(10:11:11 PM) GG: W jednej książce były elekroniczne mnichy. Czyli roboty, które służyły żeby wierzyć za właścicieli, jeden z bochaterów był właśnie elektrycznym mnichem i mógł wierzyć w siedem sprzecznych rzeczy na raz
(10:13:47 PM) Hania: "wysoko na skalistym polwyspie siedzial elektryczny mnich na znudzonym koniu..."
(10:14:37 PM) Hania: no wiesz, jakby pogrzebac w psychice czlowieka to wiekszosc z nas ma w sobie cos z elektrycznego mnicha
(10:14:34 PM) GG: Nie wiem. Znaczy mnich sobie z tego zdawał sprawę.
(10:16:43 PM) GG: A tacy na przykład logicy wydają się twierdzić że wszystko ma być niesprzeczne, czyli nie zdaja sobie sprawy ze sprzeczności.
(10:17:41 PM) Hania: nie lubimy logikow, co?
(10:17:40 PM) GG: Jeden mnie ulał, drugi nie miał mnie na liście ;)
(10:17:51 PM) GG: Tak mamy na pieńku.
środa, 5 września 2007
Warchoł
Taka antysokratejska postawa, ma ona bardzo zły PR w Polsce. Dla mnie jest bardzo pozytywna.
Tekst piosenki ze strony Jacka Kaczmarskiego. Polecam też wycinki wywiadów o tym utworze.
Warchoł jest szczery. Wie kim jest.
Pergamin to prawo, prawo narzucone przez Państwo. Warchoł reprezentuje całkiem sensowną postawę:"Dlaczego mam słuchać Prawa? Przecież nie ja je stanowiłem". (Jeśli odpowiedziom na pierwsze pytanie jest: "Bowiem prawo jest dobre dla Rzeczypospolitej", to Warchoł może go słuchać.) Warchoł nie szanuje prawa dla prawa, może szanować prawo dla czegoś innego.
Zupełnie inną postawą jest postawa: "Kłamie inkaust, krew jest szczera//Układ jest, by powód był do zdrady//Podpis by sie go wypierać".
Tutaj skoncentrował bym się nie na tym że wola Warchoła pęka, ale na tym że nie da się jej nagiąć. Warchoł jest człowiekiem "którego łatwiej złamać niż nagiąć do własnych celów".
Warchoł służy tylko temu któremu chce służyć. Służy tylko gdy jest to zgodne z jego naturą.
Moja wreszcie groza ducha. Inaczej to kaczmarski wysłowił w innej piosence: "Bo przed Bogiem za posła nie chcesz Jezuity,".
Warchoł szanuje Wiarę, a nie Religię.
Warchoł jest odpowiedzialny sa swoje czyny. Nie daje tej odpowiedzialności sobie odebrać. Bez względu czy odbiera mu ją Prawo, czy człowiek.
Tekst piosenki ze strony Jacka Kaczmarskiego. Polecam też wycinki wywiadów o tym utworze.
- Warchoł! - krzyczą. Nie zaprzeczam,
Warchoł jest szczery. Wie kim jest.
Tylko własnym prawom ufam:
Wolna wola jest człowiecza,
Pergaminów nie posłucha.
Pergamin to prawo, prawo narzucone przez Państwo. Warchoł reprezentuje całkiem sensowną postawę:"Dlaczego mam słuchać Prawa? Przecież nie ja je stanowiłem". (Jeśli odpowiedziom na pierwsze pytanie jest: "Bowiem prawo jest dobre dla Rzeczypospolitej", to Warchoł może go słuchać.) Warchoł nie szanuje prawa dla prawa, może szanować prawo dla czegoś innego.
Zupełnie inną postawą jest postawa: "Kłamie inkaust, krew jest szczera//Układ jest, by powód był do zdrady//Podpis by sie go wypierać".
Boska ręka w tym, czy diabla,
Szpetnie to, czy właśnie pięknie -
Wola moja jest jak szabla:
Nagniesz ją za mocno - pęknie.
Tutaj skoncentrował bym się nie na tym że wola Warchoła pęka, ale na tym że nie da się jej nagiąć. Warchoł jest człowiekiem "którego łatwiej złamać niż nagiąć do własnych celów".
A niewprawną puścisz dłonią -
W pysk odbije stali siła;
Tak się naucz robić bronią,
By naturą swą służyła.
Warchoł służy tylko temu któremu chce służyć. Służy tylko gdy jest to zgodne z jego naturą.
Sprawa ze mną - jak kraj ten stara
I jak zwykle on - byle jaka:
Nie zrobili ze mnie janczara -
Nie uczynią też i dworaka.
Wychwalali zasługi i cnoty
Podsycali pochlebstwem wady,
A ja służyć - nie mam ochoty,
Warchołowi - nikt nie da rady!
Lubię tany, pełne dzbany,
Sute stoły i tapczany,
Płeć nadobną - niesurową
I od święta - Boże Słowo.
Lecz ni ksiądz, ni okowita
Piekłem straszy, niebem nęci,
Ani żadna mnie kobita
Wokół palca nie okręci.
Mój ból głowy, moja skrucha,
Moje kiszki, moja franca,
Moja wreszcie groza ducha,
Gdy Kostucha rwie do tańca!
Moja wreszcie groza ducha. Inaczej to kaczmarski wysłowił w innej piosence: "Bo przed Bogiem za posła nie chcesz Jezuity,".
Warchoł szanuje Wiarę, a nie Religię.
Sprawa ze mną - jak kraj ten stara
I jak zwykle on - byle jaka:
Nie zrobili ze mnie janczara -
Nie uczynią też i dworaka.
Wychwalali zasługi i cnoty
Podsycali pochlebstwem wady,
A ja służyć - nie mam ochoty,
Warchołowi - nikt nie da rady!
Jakbym ja był człowiek z wosku
W rękach wodzów, niewiast, klechów -
Mógłbym ich zostawić troskom
Cały ciężar moich grzechów.
Warchoł jest odpowiedzialny sa swoje czyny. Nie daje tej odpowiedzialności sobie odebrać. Bez względu czy odbiera mu ją Prawo, czy człowiek.
Bo to jest dziwne... Grzesznicy dają świętoszkom spokój, a świętoszki grzesznikom nie.
Ale znam tych stróżów mienia,
Sędziów sumień, prawdy zakon,
Spekulantów odkupienia -
Bo znam siebie - jako tako.
Ulepiony i pokłuty
Niepotrzebny będę więcej;
Rzucą w ogień dla pokuty
I umyją po mnie ręce.
Sprawa ze mną - jak kraj ten stara
I jak zwykle on - byle jaka:
Nie zrobili ze mnie janczara,
Nie uczynią też i dworaka.
Zły? - być może. Dobry? - a czemu?
Nie tak wiele znów pychy we mnie.
Dajcie żyć po swojemu - grzesznemu,
A i świętym żyć będzie przyjemniej!
Jacek Kaczmarski
14.1.1993
środa, 22 sierpnia 2007
Santa Maria de Loei
Ona wiare mą ujrzała
Spośród innych mnie wybrała
Cud miłości ukazała
Przeto sławie dobroć jej
Mnie nad innych wywyższyła
Wśród szlachetnych ustawiła
Królem ludu uczyniła
Przeto sławie wielkość jej
Ona cała w swej litości
Uleczyła mnie z małości
Bólu chorób trosk ciężkości
Przeto bede służyć jej
Tym którzy mi źle życzyli
Knuli moje i ciemieżyli
Dała na co zasłużyli
Sprawiedliwość sławie jej
Bój zwycieski przy mnie wiodła
Wrogów zdeptać mi pomogła
W bitwie nigdy nie zawiodła
Przeto sławie siłę jej
Od wypadków mnie chroniła
Śmierci rany oddaliła
Wielka jej miłości siła
Przeto umre na łonie jej
Więc w modlitwie mnie wspierajcie
O jej pomoc dziś wołajcie
O jej dobroć wciąż błagajcie
Sławcie ze mną cudowność jej
Jak widać tematy ostatnio u mnie wczesnorenesansowe.
by. Maleńczuk & co
poniedziałek, 6 sierpnia 2007
Praktyki :)
Programistą być, to ci jest przygoda
(Do pracy) Możesz przyjść gdy Ci się podoba
No i możesz wyjść... zamiast tak (w biurze) tkwić.
Generalnie piszę walidator który *. No i pytam czy mogę se zassać dane z głównego repozytorium do mojego kompa.
-- A ile?
-- Wszystkie żeby zobaczyć ile będzie liczyć.
-- OK. Tylko nie bierz tego do domu.
-- [Pierwszego dnia] O której mam być?
-- Przed 9 to na własną odpowiedzialność. Nie masz upoważnienia na klucz i nas może nie być.
-- Ok to będę kwadrans po.
-- A gdzie mieszkasz?
-- W Milanówku.
-- To daleko. Strasznie wcześnie wstaniesz.
-- [pakuje się, wchodzi prezes] Zbierasz się?
-- Tak.
-- To cześć.
Prezes kompletnie nie zna się na programiowaniu, ale wie o tym i generalnie nie dotyka developerów kijem. Za to zna się na negocjacjach.
--
* Hmm. To idzie tak: Duże firmy mają zajebiste problemy z integracją swoich systemów informatycznych i baz danych. No i powstaje takie coś jak platforma integracyjna, takie medium jednoczące to wszystko. Moja firma robi takie coś dla operatora sieci komórkowej. Uzywamy webDevelopera takie kilkadło (Czyli zamiast pisać for klikasz loop**). Web developer składa się z serwisów typu pajp --- serwis to taka funkcja. Pajp (czyt. pipe) czyli że dane lecą jak w rurze cięgiem. No i ten web developer zapisuje dane serwisu w XML.
Firma wymaga żeby serwisy były (porócz tego że zrobione poprawnie), zrobione w dobry sposób np. miały komentarze, try-catche. webDeveloper tego nie sprawda. Sprawdzam to ja
** Tutaj ma to o tyle sens że tych serwisów mamy w reposytorium > 4000 i pisanie serwisu powołującego inne serwisy z palca jest masakrą.
(Do pracy) Możesz przyjść gdy Ci się podoba
No i możesz wyjść... zamiast tak (w biurze) tkwić.
Na melodię:
Trupkiem sobie być – to ci jest przygoda,
W trumnie sobie gnić, kiedy jest pogoda.
Inni muszą żyć, a ty możesz sobie gnić.
Czy pogoda jest, czy też deszczyk pada,
Jedno pewne jest, że ty się rozkładasz,
Wydzielając smród, słodki niby pszczeli miód.
Człowiek psuje się, a deski próchnieją,
A robaczki to napawa nadzieją,
Że choć straszny swąd, nikt nie wyjdzie głodny stąd.
Generalnie piszę walidator który *. No i pytam czy mogę se zassać dane z głównego repozytorium do mojego kompa.
-- A ile?
-- Wszystkie żeby zobaczyć ile będzie liczyć.
-- OK. Tylko nie bierz tego do domu.
-- [Pierwszego dnia] O której mam być?
-- Przed 9 to na własną odpowiedzialność. Nie masz upoważnienia na klucz i nas może nie być.
-- Ok to będę kwadrans po.
-- A gdzie mieszkasz?
-- W Milanówku.
-- To daleko. Strasznie wcześnie wstaniesz.
-- [pakuje się, wchodzi prezes] Zbierasz się?
-- Tak.
-- To cześć.
Prezes kompletnie nie zna się na programiowaniu, ale wie o tym i generalnie nie dotyka developerów kijem. Za to zna się na negocjacjach.
--
* Hmm. To idzie tak: Duże firmy mają zajebiste problemy z integracją swoich systemów informatycznych i baz danych. No i powstaje takie coś jak platforma integracyjna, takie medium jednoczące to wszystko. Moja firma robi takie coś dla operatora sieci komórkowej. Uzywamy webDevelopera takie kilkadło (Czyli zamiast pisać for klikasz loop**). Web developer składa się z serwisów typu pajp --- serwis to taka funkcja. Pajp (czyt. pipe) czyli że dane lecą jak w rurze cięgiem. No i ten web developer zapisuje dane serwisu w XML.
Firma wymaga żeby serwisy były (porócz tego że zrobione poprawnie), zrobione w dobry sposób np. miały komentarze, try-catche. webDeveloper tego nie sprawda. Sprawdzam to ja
** Tutaj ma to o tyle sens że tych serwisów mamy w reposytorium > 4000 i pisanie serwisu powołującego inne serwisy z palca jest masakrą.
czwartek, 28 czerwca 2007
Przed egzaminem z FSiT
--- Co dostaliście?
--- 6+
--- ???
--- Na nas trzech ;)
[FSiTy to przedmiot z 3 roku]
Pyta student 5 roku studenta 4 roku.
--- Który raz przychodzisz?
--- Pierwszy --- wreszcie się nauczyłem.
--- Ja też.
--- Teraz umiem jako tako, na wrzesień to się obkuję.
--- Od dwóch lat to sobie powtarzam
--- Dzień dobry nazywam się XXX, zdaję FSiTy piąty raz
Tego nie da się uczyć inaczej niż 15minun kucia --- dwie godziny relaksu
---A może będzie termin w październiku?
---Muszą zrobić
poniedziałek, 11 czerwca 2007
czwartek, 7 czerwca 2007
Carmen
Tym razem bedzie jasno i na temat,postaram sie krotko,bo padam ze zmeczenia (tylko szybko opowiem,ze wlasnie skonczylam i udalo mi sie usmazyc nalesniki, ktore smakuja dokladie jak te Mamy Mumnka! jesli ktos ogladal te cudowna bajke, to wie, ze byly naprawde szalowe!:)) ) No, wiec sie streszczam . . .
Fajne. :)
poniedziałek, 4 czerwca 2007
Dialog
[Przychodzi sprzeczny potwór do Logika]
[Potwór] Cześć
[Logik] Ale ty jesteś sprzeczny!
[Potwór] A jednak, istnieję. Niespodzianka!*
[Logik umiera z powodu szoku aksjologicznego; Reszta świata żyje w szczęściu]
Kuba powiedział ``Dla mnie dowolna kobieta jest przykładem bytu sprzecznego. To tłumaczy dlaczego większość logików to mężczyźni''
* Winno być z angielska: And yet I exist. Suprise!
[Potwór] Cześć
[Logik] Ale ty jesteś sprzeczny!
[Potwór] A jednak, istnieję. Niespodzianka!*
[Logik umiera z powodu szoku aksjologicznego; Reszta świata żyje w szczęściu]
Kuba powiedział ``Dla mnie dowolna kobieta jest przykładem bytu sprzecznego. To tłumaczy dlaczego większość logików to mężczyźni''
* Winno być z angielska: And yet I exist. Suprise!
sobota, 19 maja 2007
Linuks.
Łoś (dziękuję) zainstalował mi Ubuntu Fiesty Fawn. I od tej pory jestem co chwila pozytywanie zaskakiwany.
Podobieństwa:
Różnice:
Podobieństwa:
- Jest FF ( z tym że jest od początku)
- Jest OO.
- Jest TeX.
- Jest Maple.
- Jest prosty kalkulator graficzny (ale łatwiej go znaleźć)
- Jest Eclpise.
- Jest g++
- Jest Picassa
- Drukarka sieciowa instaluje się 5 minut.
- Oba mają IE (choćby żeby pooglądać wykłady ~pawlak)
Różnice:
- Aparat fotograficzny działał od razu. Podłączam i patrzę że się odrazu Linux pyta co robić. Pod XP wymaga drajwerów.
- Zen V nie instaluje mi idiotycznych drajwerów.
- Kiedy włącze zadanie drukowania i komp z drukarką jest wyłączony, to zadanie wskakuje do kolejki. Pod XP dostawałem warninga i musiałem drukować raz jeszcze.
- Jest za free.
- Jest menedżer paczek. Zainstalowanie KDE zajmuje 30sekund pracy człowieka i 15 minut pracy komputera.
- Pasek się autoukrywa i nie ma z tym problemów.
- Linux i Windows instalowały mi się cirka tyle samo czasu. Z tym że w Windzie wiedziałem czego szukać. W Linie jeszcze tego szukałem.
- Beagle działa lepiej niż GoogleDesktop.
- Mogę założyć Łosiowi konto shellowe i będzie mi z domku zarządzać linuksem. Ale wiecie co? Chyba nie trzeba.
Maja ;)
Maja:
Ja:
Maja:
Edit::
Rysiek:
Macie plany na jutrzejszy dzień?
Sprawa wygląda tak, że Hania, Jacek i znajomi Hani umówili się na
jutro o 18.30 na peronie Metra Politechnika, coby sobie pójść na
koncert Vavamuffin. No i można sobie do nich dołączyć.
Ewentualnie, dołączyć do nich później (lub nie móc się znaleźć), a
umówić się na 17.30 na peronie tejże stacji Metra, żeby zdążyć jeszcze
na Pogodno o 18.00. Opcję drugą wybieram ja, rysiek, Kaśka . . .(vel.
Ja:
A co to Vavamuffin? Co to Pogodno
Maja:
Nie wiem, ale ponoć fajne :)
Edit::
Rysiek:
Pogodno jest OK. Nie wiem co to Vavamuffin.
wtorek, 15 maja 2007
Jak mieć większego penisa!
Ogłoszenie
Ogłaszam wszem i wobec, że odkryto nowe prawo w przyrodzie. Otóż mężczyźni mają tendencję do pisania na tablicy literkami tak wysokimi jak długi jest ich penis.Wyjaśnienie:
No na zajęciach z MK gość pisał maczkiem. W pewnym momencie ktoś pyta:-- Stary co jest na tablicy pod S dwa dwa*?
-- Na tablicy nie ma S dwa dwa! Jest S dwa zet.
-- W tym zadaniu w ogóle nie ma zet!
-- Cholera
No i ktoś powiedział że trzeba coś zrobić żeby pisali większymi literkami na tablicy.
Rzuciłem hasło: powiedzie że od tego rosną penisy.
Generalnie na MK mamy gościa co pisze tak że człowiek nie wie czy to jest m,
*O takie:
sobota, 12 maja 2007
Wenus
Na dalekiej planecie Wenus
Słońce świeci stokroć złociściej
Tam na Wenus ach tam na Wenus
Drzewa mają błękitne liście
Tam na Wenus ach tam na Wenus
Nie ma władczych snów ani szorstkich
Bo narzecze aniołów z Wenus
Same tylko zna samogłoski
Tam na Wenus ach tam na Wenus
Przedśmiertnego nie ma cierpienia
Jeśli kto umiera na Wenus
To się w parę wodną zamienia
Tam na Wenus ach tam na Wenus
Nie ma władczych snów ani szorstkich
Bo narzecze aniołów z Wenus
Same tylko zna samogłoski
A to było a to było w owe lata
Z których śladu nie zostało w pustce świata
A to była a to była ta kraina
Która nawet we śnie się nie przypomina
Może las ten to jest dusza Twoja
Może las ten to jest miłość moja
Umierając może właśnie tego czasu
Odejdziemy razem do owego lasu
Może las ten to jest dusza Twoja
Może las ten to jest miłość
z Piwnicy Pod Baranami
środa, 9 maja 2007
Szukam taniej darmowej korekty.
Dr. Grygianiec powiedział żebym w przyszłym roku wydał swoją pracę roczną. Tylko że wymagałoby to gigantycznej pracy edytorskiej. Bo ja znam C++ i Jave, a nie Polski i Łacinę.
Jak w temacie.
Kidna proud of myself.
Jak w temacie.
Kidna proud of myself.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Reklama:
Zachęcam do zajrzenia na: http://fizolof.blogspot.com/
Moja strona domowa zmieniła adres: http://jbhome.wikidot.com/
Ta strona nie będzie już updejtowana. Blog został przeniesiony na: http://jbhome.wikidot.com/blog:start
Moja strona domowa zmieniła adres: http://jbhome.wikidot.com/
Ta strona nie będzie już updejtowana. Blog został przeniesiony na: http://jbhome.wikidot.com/blog:start